Nieliczni pamiętają rok 2007, w którym wydano dobrą grę o wymownym tytule “Jericho”. Bardzo prawdopodobne, że najwięksi fani gier komputerowych pamiętają jej wydanie wyraźnie i w trakcie czytania tego artykułu przypomną sobie tamte chwile spędzone przed monitorem. Ci jednak, co nie mieli okazji zagrać, po lekturze tego artykułu, być może pójdą do jakiegoś Empiku i za kilkanaście złotych ją zakupią. Gra potrafiła oddziaływać znacznie na wyobraźnię. Była dawniej, a także aktualnie jest, jedyną w swym gatunku. Z tego też względu należałoby sobie o niej przypomnieć.

Fabularną istotą “Jericho” jest niespodziewane powstanie gdzieś w Północnej Afryce zaginionego miasta. Nie jest ono jednak podobne do setek innych miast. Nie była to jedynie plątanina kamienic i ulic, ale też platform czasu. Scenarzysta gry Clive Barker wskazuje na analogię do matrioszek, a więc lalek ukrytych jedna w środku drugiej. Miejscowość, którą widać na pierwszy rzut oka, mieści wewnątrz następne miasto, a to – jeszcze kolejne. Potem dalej, aż dotarlibyśmy do samego serca. A serce to zamieszkuje zło. Wszystkie miasta wewnętrzne tworzą kawałek czasu, w którym posłańcy całej ziemskiej populacji próbowali toczyć wielką wojnę z niezwyciężoną armią mroku i przegrali. Jak nieskończone możliwości stwarzało to w sprawie kreowania poszczególnych etapów gry przez jej twórców? Jak znacznie różnorodna oraz zaskakująca mogła być opisywana tutaj gra?

W pierwszych fragmentach przewodziło się oddziałowi doborowych żołnierzy. Jednak im dalej brnęło się do środka piekielnego miasta, obierając tę specyficzną cebulkę z następnych warstw, tym więcej cofano się w czasie. Trafiano do wymiarów, w których przeciwdziałając silnemu złu stawali na przykład żołnierze z okresów drugiej wojny światowej, lat napoleońskich czy średniowiecza… Ma się rozumieć na każdej sferze czasowej walka przedstawiała się odmiennie. Każdy etap gry był całkiem nowym przeżyciem. Na przestraszonego amatora gier miotano coraz bardziej fantazyjne, niespodziewane okropności w miarę przybliżania się do centrum archaicznego zła.

Brygada ludzi, dana nam pod naszą pieczę, nie była złożona ze zwyczajnych żołnierzy. Każdy z nich przeszedł trening nie tylko żołnierski, lecz także w sferze osobliwości nadzmysłowych. Dowódca ekipy paramilitarnej Ross posiadał zdolność za sprawą mózgu wywierać wpływ na nurt wydarzeń. Umarł jednakże jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywki, pomimo tego jednak, to akurat nim sterujemy w każdym przedsięwzięciu. Jego dusza przejmowała kontrolę nad innymi uczestnikami zespołu. Żołnierze Ci także mieli niesamowite zdolności, albo po prostu byli, wyrażając się ogólnie – magami miotającymi przyzwoitymi zaklęciami. Kwalifikacje specjalne wszystkich żołnierzy mogły być ze sobą łączone. Tylko tym systemem w wielu ofensywach w trakcie gry było zagwarantowane prowadzenie dalszej rozgrywki. Misją “Jericho” było przeprowadzenie rozpoznania pełnego przygód miasteczka oraz zniszczenie kryjącego się tamże zła mocno grożącego wszystkim ludziom na świecie.

Ten, który z powodzeniem zakończył rozgrywkę, na pewno zachowa ją sobie w pamięci przez bardzo długi czas, chyba do końca życia. Cała otoczka muzyczna i graficzna była zachwycająca. Animacja i ujęcia kamer bardzo mocno przywodziły na myśl rewelacyjne superhity filmowe.

Podobne wypieki:

  1. Ubezpieczenie nnw w PZU, dlaczego warto je mieć? Bardzo wielu kierowców już nie raz stara się pamiętać o...
  2. Warto jest mieszkać w mieście Każdy deweloper zamieszcza swoje ogłoszenia dotyczące wynajmu, czy sprzedaży domów...
  3. Jak nie mieć problemów z algebrą liniową na studiach? Matematyka to jeden z najbardziej obleganych kierunków, jaki wybierają studenci....
  4. Jak nie mieć problemów z algebrą liniową na studiach? Matematyka to jeden z najbardziej obleganych kierunków, jaki wybierają studenci....
  5. Bydgoszcz – miasto w którym warto zamieszkać Właśnie skończyłeś studia wyższe i zastanawiasz się, które miasto w...

Tags: , , , ,